Zwązek Powiatów PolskichPomorskie w UniiProgram Rozwoju Obszarów Wiejskich

jesteś w:Tu mieszkam » Wrząca

wybierz miejsce:

aktualizacja: 14 września 2011 (Środa) , 13:33

WRZĄCA

WRZĄCA
powiększ

Wieś sołecka liczącą 475 mieszkańców (31.12.2010r.) usytuowana jest w odległości około 9 km w kierunku południowo-zachodnim od Słupska.

do pobrania:

pobierz
Statut sołectwa Wrząca
• pobierz (154kb)

pobierz
Uchwała w sprawie zmian w Statutach Sołectw Gminy Kobylnica
• pobierz (32kb)

Główna droga dojazdowa do miejscowości wiedzie od drogi relacji Reblino - Korzybie. Po stronie zachodniej w odległości 1,5 km przebiega droga Sławno-Bytów, a w odległości około 1km linia kolejowa Słupsk- Miastko z przystankiem Wrząca. Miejscowość położona jest na terenie o znacznym spadku w kierunku zachodnim. Po wschodniej stronie znajduje się pasmo wzniesień, a po stronie zachodniej teren podmokły. Wiejskie zabudowania otoczone są polami uprawnymi.

SOŁTYS
Pan Józef Wilkos 

Wrząca 17     
76-251 Kobylnica


RADA SOŁECKA

Pan Emil Górzyński

Pan Krzysztof Janusz

Pani Ewa Pacak

Pan Wiesław Skórowski

Pan Roman Wilkos

Sołectwo zostało założone w 1945 roku i swoim obszarem obejmuje wieś Wrząca, która jest siedzibą organów sołectwa. Na terenie wsi działa Wiejski Dom Kultury, filia Biblioteki Publicznej Gminy Kobylnica oraz Ochotnicza Straż Pożarna, której prężnie działająca jednostka włączona jest do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. We wsi dwa sklepy spożywczo - przemysłowe oraz rolnicze gospodarstwo wielkotowarowe. Atrakcją turystyczną jest szereg szachulcowych chałup z połowy XIX w, zespół folwarczny i młyn. W czerwcu 2009 r. wieś obchodziła 600 lecie lokalizacji.

Rys historyczny

Nazwa niemiecka wsi używana do 1945 roku brzmiała Franzen. Nazwę tę wywodzi się od zniemczonej formy imienia Franz. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z początku XV w. Dawniej znajdowały się tu dwa dobra rycerskie. Do XVII w. Wrząca była miejscowością lenną. W XVI w. właścicielem Wrzącej był von Below, w XVII w. należała do von Puttkamera i von Krockowa, w 1705r. majątek posiadał Jürgen Dawid von Kamecke, w 1742 r. nabyła go rodzina von Schiebelstein, w 1773 r. w posiadanie całego majątku wszedł Heinrich Joachim Reinhold von Krockow, od 1811r. właścicielem był Christian Eggert Neuman, a folwark był dzierżawiony. W 1861r. dobra kupił Heinrich Freichel. W tym czasie w okręgu dworskim było 703 ha ziemi, a na jego terenie zamieszkiwało 245 osób. Na przełomie trzeciego i czwartego ćwierćwiecza XIX w. dobra Wrząca i Zbyszewo (po niemiecku Reinscholdsfelde) zakupił Heinrich von Puttkamer, majątek w tym czasie obejmował łącznie około 3000 mórg. W 1885 r. zamieszkiwało tu 260 osób. W 1892 r.  jako właściciel dawnych dóbr rycerskich figuruje Otto von Puttkamer. Do folwarku należał wówczas obszar 379 ha, w tym 292 ha stanowiły pola i sady, 32 ha łąki,  a 55 ha pastwiska. Stan inwentarza to: 22 konie, 65 sztuk bydła i 500 owiec. Na przełomie XIX i XX w. uruchomiono we Wrzącej gorzelnię, zaś w 1905r. cały majątek odziedziczył Otto von Puttkamer (imiennik ojca), który wcześniej przez 30 lat dzierżawił Zagórki. Do majątku, którego właścicielem pozostał do 1945 r. należały folwarki Wrząca i Zbyszewo, żyło w nim 290 mieszkańców. W 1914 r. do folwarku należał obszar 391 ha. Składał się on z 332 ha pół i sadów, 45 ha łąk, 12 ha pastwisk, 2 ha lasów. Inwentarz żywy liczył 27 koni, 100 sztuk bydła, 150 sztuk owiec i 30 sztuk trzody chlewnej. Po II wojnie światowej w obiektach zespołu dworsko-parkowo-folwarcznego utworzono Państwowe Gospodarstwo Rolne.. Na początku lat 90-tych gospodarstwo przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa w Koszalinie. Od 1994r. obiekty gospodarcze nabył prywatny właściciel. Zespół dworsko-parkowo-folwarczny składa się z trzech części: dworsko-parkowej, gospodarczej oraz kolonii mieszkalnej robotników folwarcznych. Część dworsko-parkowa zlokalizowana jest po stronie zachodniej założenia. Po stronie południowo-wschodniej otacza ją zespół obiektów gospodarczych, od zachodu łąki z niewielkimi grupami drzew, od południa gospodarstwa zagrodowe. Dwór położony był na skraju parku po stronie południowo-wschodniej i kompozycyjnie związany był z sąsiadującymi obiektami gospodarczymi - zamykał przestrzeń podwórza po stronie północno-zachodniej. Posiadał bryłę parterową, w kształcie wydłużonego prostopadłościanu nakrytego dwuspadowym dachem. Po frontowej, południowo-wschodniej stronie elewacja była symetryczna, poprzedzona werandą z tarasem, powyżej znajdowała się wystawka, po lewej stronie obiektu usytuowane było skrzydło oficyny. Ściany posiadały konstrukcję pruskiego muru. Dwór rozebrano w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia.

Część gospodarstwa zajmuje południową stronę założenia, a kolonia mieszkalna robotników folwarcznych znajduje się po wschodniej jego stronie, przy drodze do Kuleszewa. Z kolonii zachowały się domy mieszkalne, trojak, dwojak. Nie zachowały się natomiast domy mieszkalne dwojaki położone po południowo-zachodniej stronie w sąsiedztwie stelmacharni. Współcześnie zbudowano w tym miejscu bloki mieszkalne.

Legendy związane z miejscowością

 
Ukarany chciwiec
(Jolanta Nitkowska-Węglarz)

Diabelscy bankierzy mają swoje ulubione miejsca, gdzie zebrane w niegodziwy sposób złote monety przesuszają w ogniu, albo jak mawiają Kaszubi - lutrują. Takich miejsc jest bardzo, bardzo wiele, bo i niegodziwie zdobytych pieniędzy także jest na całym świecie mnóstwo.

Nie wiadomo z jakiego powodu upodobały sobie diabły wielki, stary dąb pod Wrzącą, gdzie każdego letniego wieczoru zapalał się niebieski, diabelski płomień, w którym lutrowały zgromadzone pod korzeniami drzewa monety. Miejsce to dość długo uchodziło uwadze mieszkańców wsi, ale pewnego dnia wypatrzył je bogaty i chciwy chłop. Nie był we wsi lubiany, bo nigdy nikomu nie pomógł, a biednych wyrobników, którzy przychodzili do niego podczas żniw okrutnie wykorzystywał. Bogaty chłop aż podskoczył z radości, gdy zobaczył pod drzewem niebieski płomień.

-Już wkrótce wszystkie skarby zakopane pod dębem będą moje, moje ... - chichotał z uciechy. Następnego dnia wyciął w lesie długi kij z szakłaku szkarłatnego, który jak wiadomo od zawsze służył do wydobywania diabelskich skarbów. Przygotował sobie wielki worek i łopatę, a potem w tajemnicy przed domownikami ukrył je w pobliżu dębu. Spędził pod drzewem cała noc, ale żaden płomień się nie pokazał. Rano zły wrócił do domu. Następnej nocy było podobnie. Ogień diabelski znowu nie zapłonął. Bogaty chłop poczuł się oszukany przez diabły, ale nie chciał przegapić chwili, gdy wrócą one pod dąb lutrować swoje skarby. Postanowił pilnować starego dębu. Kiedy zbliżał się wieczór, wysłał na łąkę niedaleko drzewa parobków nakazując im patrzeć, czy pod dębem nie płonie ognisko. Gdyby się zapaliło, mieli natychmiast przybiec do gospodarza i fakt ten mu zameldować. A on miał w milczeniu, sam powędrować do diabelskiego ognia, by skarb z ogniska wydobyć. Parobcy naśmiewali się z gospodarza, ale polecenia jego wykonywali. Zniecierpliwiony bogacz co wieczór wyglądał, czy aby parobcy nie biegną do niego z wieścią o płonącym ognisku. Domyślali się parobcy przyczyny jego zniecierpliwienia i postanowili go za chciwość ukarać. Pewnego wieczoru rozpalili pod dębem ognisko, a jeden z nich ubrał się na czarno, założył czarny kapelusz, usiadł za drzewem i tak poruszał wielkim kijem, że iskry z ognia unosiły się bardzo wysoko. W tym samym czasie pozostali parobcy pobiegli obudzić gospodarza. Natychmiast zerwał się łóżka, pospiesznie ubrał, chwycił szakłakowy drąg i w milczeniu pobiegł w kierunku ogniska. Zamieszał w ognisku drągiem z szakłaku raz i drugi. Cieszył się, że rano w wygasłym ogniu znajdzie cały diabelski skarb. Już zamierzał się do drzemki przy ognisku ułożyć, gdy zza drzewa wyskoczył czarny diabeł i zaczął go okładać kijem. Gospodarz zerwał się do ucieczki, a czarna postać za nim. Im szybciej uciekał chciwiec, tym szybciej gonił go czarny jegomość. Ostatkiem tchu wpadł gospodarz do chałupy, zatrzasnął drzwi i z zadowoleniem zawołał: - A teraz czarny diable, pocałuj mnie w nos! Odpowiedział mu zza drzwi gromki śmiech parobków.