Kobylnica i jej okolice w nowej szacie
Rajd "Piechurów"... w śniegu i deszczu.
Każdy dzień wolny, warto spędzić na świeżym powietrzu. Młodzi turyści z Kobylnicy w Święto „Trzech Króli”, pod opieką Joanny Ploch, udali się na około 3 godzinny spacer po zaśnieżonej , a na koniec również oblodzonej okolicy. Umawiało się ok. 20 osób, ale w efekcie na zbiórce o godz. 11.00 pojawili się tylko twardziele. W niewielkim składzie najbardziej wytrwali, nie bojący się żadnych niespodzianek atmosferycznych: Szymon, Filip i Marcin powędrowali w tzw. siną dal. Na ile idziemy?, aż nam się znudzi, a dokąd?, a dokąd oczy poniosą. I tyle ustaleń. W efekcie dotarliśmy do obwodnicy, ulicami: Topolową, Rzemieślniczą, Kasztanową itd., tu było odśnieżone, a na ubitych kawałkach niezła ślizgawka, co wykorzystaliśmy oczywiście do zimowych zabaw. Po drodze, krótkie spotkanie ze stadkiem saren, które podobnie jak my, miały pomysł na świąteczne wędrowanie. Sprawdziliśmy, jak zimową porą wygląda nasz nowy nabytek infrastruktury drogowej, czyli doszliśmy do obwodnicy, a następnie zapadając się w śniegu, często nawet po kolona, powędrowaliśmy już leśnymi ścieżkami w kierunku Słupi. Tam mogliśmy już bez obaw sturlać się z górek, zrobić orła na śniegu, czy porzucać się śnieżkami. Pewnie jeszcze więcej czasu spędzilibyśmy w terenie, ale niestety aura zdecydowała za nas. W godzinach popołudniowych zaczął padać marznący deszcz i końcówkę trasy mięliśmy okazję przejść już podczas gołoledzi. Dobrze, że dwoje z nas miało kijki do Nordic Walkingu to mogliśmy się w miarę bezpiecznie utrzymać na nogach. Wyprawa była super, mimo zdawałoby się niesprzyjającej pogody. Młodzi „Piechurzy” z Kobylnicy wybrali plener zamiast telewizora czy komputera i ten rodzaj spędzania wolnego czasu polecamy wszystkim nie tylko młodym podczas ferii zimowych i nie tylko.
Opiekun Koła Turystycznego „Piechur” - Joanna Ploch


































